czwartek, 22 maja 2014

Na umilenie czekania do soboty ;3

 Imagin specjalnie dla Was! Siedzę w domu, jest gorąco więc postanowiłam napisać imagina ;3
Jestem [t.i][t.n] i mam 17 lat... Moje włosy od pewnego czasu zmieniają kolor, a na ciele pokazują się(jak na razie sztuczne,bo z henny)tatuaże, a to wszystko za sprawą spotykania się z nim... Mowa tutaj o Harry'm Styles'ie, który ma 20 lat... Ta różnica wieku sprawia iż Zarządcy! od pewnego czasu każą mi zerwać z miłością mojego życia... 
*Oczami Harry'ego
-Harry, jak tam u Ciebie i [t.i]?-zapytał prowadzący show 
-Jest okey, bardzo ją kocham, czekam aż będzie pełnoletnia i oświadczę się jej!-powiedziałem po czym poczułem wibracje telefonu, spojrzałem na wyświetlacz-Przepraszam, [t.i] dzwoni-uśmiechnąłem się i odszedłem trochę na bok
To co usłyszałem sprawiło, że z moich oczu zaczęły spływać słone łzy...
-Harry co_co się stało?-zapytał Lou
-Ja... Ja nie mogę teraz rozmawiać... Ja...-nie mogłem się wysłowić
-Harry, chodź usiądź...-Zayn poklepał miejsce, na którym wcześniej siedziałem
Podszedłem nie mogąc opanować łez...
-Harry co jest?-zapytał Liam widząc jak bardzo cierpię
Zaczerpnąłem powietrza, ale czując ucisk w gardle znów zacząłem płakać.
Wbiegłem za scenę i usiadłem na krześle dalej płacząc
Jak ona mogła..? Ja ją kocham... Styles, pomyśl! Ona też płakała... Ale co mogło sprawić, że to zrobiła? Płakałem, myślałem i waliłem w ścianę jakąś godzinę po czym przyszli chłopcy i zabrali mnie do auta. Ruszyliśmy...
-Harry, co jest?-zadał ponownie pytanie Liam
-[t.i]... Ona...-nie mogłem dokończyć
-Nie żyje?-zapytał Niall
-Nie bądź głupi! Ona ze mną... Zerwała!-wybuchłem płaczem, a chłopcy spiorunowali blondyna za jego pytanie
-Ale przynajmniej powiedział!-chłopak podniósł ręce w celu obrony
-Harry, ale przecież ona też Cię kocha...-zaczął filozofować Zayn
-No właśnie... Nie wiem jaka może być przyczyna tego zerwania...-spojrzałem w okno i na szybie naszego małego busa zauważyłem naklejkę Modest!, a obok niego napisana markerem odpowiedz [t.i] na tych ludzi "Niszczą wszystko, niszczą nas, Styles kochaj puki czas!~[t.i]". Kiedy ona to napisała?! Już wiem! Oni kazali mojej ukochanej zerwać ze mną, ale... Nie mam na to dowodów! Spojrzałem na zegarek... Wskazywał on godzinę 19.30... Już?! O tej porze siedziba Modest! jest zamknięta i można trochę poszperać...
-Liam, jedź do siedziby Zarządców!!-powiedziałem
-Po co?-zapytał zaskoczony
-Mam przeczucie, że to oni kazali [t.i] ze mną zerwać...-powiedziałem dalej patrząc na napis na szybie
-Okey-powiedział chłopak po czym zmienił kierunek jazdy
Po około 30 minutach byliśmy pod siedzibą... Niezauważanie weszliśmy do środka. "Jak?" zapytacie, ah... Dostaliśmy klucze w razie awarii czy czegoś tam... Weszliśmy do biura pana Black i zaczęliśmy szukać... Nagle znalazłem jakieś nagranie na płycie, a tytuł tego był "Rozmowa z idiotką(sory, musiałam tak napisać c:) od Harry'ego S." ciekawy tytuł no nie powiem... Wsadziłem płytkę do odtwarzacza DVD i nasłuchiwałem nagrania
*Nagranie, rozmowa
[t.i]-Halo?-zapytał nieśmiało mój aniołek
[mr.Black]-Witaj [t.i], dzwonię w imieniu twojego uh.. Byłego chłopaka-powiedział złowieszczo Black
[t.i]-Co pan mówi?-jej głos zadrżał 
[Black]-Mówię prawdę... Znaczy ty masz z nim zerwać, a nie on z tobą...-syknął mężczyzna
[t.i]-Dlaczego?! Ja go kocham!-jej głos nadal drżał
[Black]-Naiwna dziewczynka... On Ciebie nigdy nie kochał... Miałaś być sensacją...-nie wierzyłem w to co Black mówił
[t.i]-Nie wierzę panu... Chcę to usłyszeć!-usłyszałem jak łka cicho
[Black]-A proszę...-włączył nagranie gdzie słyszałem mój i Niall'a głos... Jak by nasza rozmowa, której nigdy nie przeprowadzaliśmy! Do moich uszu dobiegł mój sztucznie imitowany głos i jego ostatnie zdanie "Niall, ja tej s***ki nigdy nie kochałem!" to na pewno nie ja! Nie ja...
Usłyszałem płacz i krzyk "Nie!!! To nie prawda!!!" 
[Black]-Jak widzisz moja droga... Zerwij z nim i nie będziesz musiała cierpieć... Jeśli tego nie zrobisz, bo z jakichś powodów nie wierzysz mi w to co usłyszałaś to ktoś z twojej rodziny pożałuje, albo ty sama...-sygnał rozłączenia się, a ja bezradnie upadłem na ziemię
-Harold co się stało?-zapytał Tommo wchodząc do pomieszczenia, w którym ja wylewałem łzy
-Oni... Oni kazali jej ze mną zerwać! Skłamali, że ja jej nie kocham!-wpadłem w ramiona przyjaciela
-Spokojnie... Naprawimy to...-powiedział uśmiechając się dziwnie
Wiedziałem co ten uśmiech oznaczał... On miał jakiś plan, miejmy nadzieję, że dobry... 
Wziął do ręki telefon pana Black i wybrał numer [t.i]. Coś poklikał na komputerze podłączonym do telefonu i włączył głośnomówiący aż wreszcie mała odebrała
-Halo?-zapytała zaniepokojona-Zerwałam z miłością mojego życia więc się odczepcie!-krzyknęła nim cokolwiek zdążyłem powiedzieć
-[t.i] kochanie... To ja, Harry-powiedziałem delikatnie
Usłyszałem jak płacze...
-[t.i] ja Cię kocham... Oni to ukartowali, nigdy nie powiedziałem, że Cię nie kocham!-mówiłem na darmo bo się rozłączyła
-Kurczę muszę potrenować zablokowywanie klawiszy...-powiedział zrezygnowany Lou
Nabrałem energii do działania, wstałem, zacząłem zbierać przyjaciół i pociągnąłem ich do auta po czym ruszyłem z piskiem opon. Jechałem do naszego domu, miałem nadzieję, że się jeszcze pakuje i nadal tam jest. Po 5 minutach podjechaliśmy pod wille
-Chłopcy chrońcie wszystkie wyjścia, chcę z nią porozmawiać, ale ona może uciec więc pilnujcie! Lou ty się z nią najbardziej przyjaźnisz, idziesz ze mną do niej!-powiedziałem ciągnąc przyjaciela do środka domu. Zajrzałem do kuchni, salonu i łazienki... Została mi nasza sypialnia... Drzwi były otwarte, bezszelestnie weszliśmy do środka i ujrzeliśmy ją... Skuloną na łóżku i płaczącą. Podszedłem do niej pokazując Lou aby został przy drzwiach
-[t.i] nie płacz...-delikatnie złapałem jej dłoń, którą prędko zabrała-Oni ukartowali tą rozmowę... To nie byłem ja...-zacząłem płakać razem z nią
-Jak to nie ty?-podniosła na mnie swoje czerwone od płaczu 
-Nie ja... Ja Cię kocham [t.i]-przytuliła mnie-Czyli... Wierzysz mi?-zapytałem delikatnie
-Wierzę i... I też Cię kocham Harry...-lekko musnęła moje usta
Wszystko zakończyło się szczęśliwie... Ja i [t.i] wzięliśmy ślub w jej 18-ste urodziny, a Modest! nie mogli nam przeszkodzić. Trzy lata później urodziła się nasza córeczka Darcy i żyliśmy długo i szczęśliwie... KONIEC! <3

1 komentarz:

  1. Suuuuuper imagin! Bardzo mi się podoba. Jest taki oryginalny :)
    Czytając go aż czułam, że jeszcze na żadnym blogu takiego nie widziałam. Kocham *-*
    Zapraszam do mnie:
    http://1d-forever-in-my-head.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń