Imagin specjalnie dla Was! Siedzę w domu, jest gorąco więc postanowiłam napisać imagina ;3
Jestem [t.i][t.n] i mam 17 lat... Moje włosy od pewnego czasu zmieniają kolor, a na ciele pokazują się(jak na razie sztuczne,bo z henny)tatuaże, a to wszystko za sprawą spotykania się z nim... Mowa tutaj o Harry'm Styles'ie, który ma 20 lat... Ta różnica wieku sprawia iż Zarządcy! od pewnego czasu każą mi zerwać z miłością mojego życia...
*Oczami Harry'ego
-Harry, jak tam u Ciebie i [t.i]?-zapytał prowadzący show
-Jest okey, bardzo ją kocham, czekam aż będzie pełnoletnia i oświadczę się jej!-powiedziałem po czym poczułem wibracje telefonu, spojrzałem na wyświetlacz-Przepraszam, [t.i] dzwoni-uśmiechnąłem się i odszedłem trochę na bok
To co usłyszałem sprawiło, że z moich oczu zaczęły spływać słone łzy...
-Harry co_co się stało?-zapytał Lou
-Ja... Ja nie mogę teraz rozmawiać... Ja...-nie mogłem się wysłowić
-Harry, chodź usiądź...-Zayn poklepał miejsce, na którym wcześniej siedziałem
Podszedłem nie mogąc opanować łez...
-Harry co jest?-zapytał Liam widząc jak bardzo cierpię
Zaczerpnąłem powietrza, ale czując ucisk w gardle znów zacząłem płakać.
Wbiegłem za scenę i usiadłem na krześle dalej płacząc
Jak ona mogła..? Ja ją kocham... Styles, pomyśl! Ona też płakała... Ale co mogło sprawić, że to zrobiła? Płakałem, myślałem i waliłem w ścianę jakąś godzinę po czym przyszli chłopcy i zabrali mnie do auta. Ruszyliśmy...
-Harry, co jest?-zadał ponownie pytanie Liam
-[t.i]... Ona...-nie mogłem dokończyć
-Nie żyje?-zapytał Niall
-Nie bądź głupi! Ona ze mną... Zerwała!-wybuchłem płaczem, a chłopcy spiorunowali blondyna za jego pytanie
-Ale przynajmniej powiedział!-chłopak podniósł ręce w celu obrony
-Harry, ale przecież ona też Cię kocha...-zaczął filozofować Zayn
-No właśnie... Nie wiem jaka może być przyczyna tego zerwania...-spojrzałem w okno i na szybie naszego małego busa zauważyłem naklejkę Modest!, a obok niego napisana markerem odpowiedz [t.i] na tych ludzi "Niszczą wszystko, niszczą nas, Styles kochaj puki czas!~[t.i]". Kiedy ona to napisała?! Już wiem! Oni kazali mojej ukochanej zerwać ze mną, ale... Nie mam na to dowodów! Spojrzałem na zegarek... Wskazywał on godzinę 19.30... Już?! O tej porze siedziba Modest! jest zamknięta i można trochę poszperać...
-Liam, jedź do siedziby Zarządców!!-powiedziałem
-Po co?-zapytał zaskoczony
-Mam przeczucie, że to oni kazali [t.i] ze mną zerwać...-powiedziałem dalej patrząc na napis na szybie
-Okey-powiedział chłopak po czym zmienił kierunek jazdy
Po około 30 minutach byliśmy pod siedzibą... Niezauważanie weszliśmy do środka. "Jak?" zapytacie, ah... Dostaliśmy klucze w razie awarii czy czegoś tam... Weszliśmy do biura pana Black i zaczęliśmy szukać... Nagle znalazłem jakieś nagranie na płycie, a tytuł tego był "Rozmowa z idiotką(sory, musiałam tak napisać c:) od Harry'ego S." ciekawy tytuł no nie powiem... Wsadziłem płytkę do odtwarzacza DVD i nasłuchiwałem nagrania
*Nagranie, rozmowa
[t.i]-Halo?-zapytał nieśmiało mój aniołek
[mr.Black]-Witaj [t.i], dzwonię w imieniu twojego uh.. Byłego chłopaka-powiedział złowieszczo Black
[t.i]-Co pan mówi?-jej głos zadrżał
[Black]-Mówię prawdę... Znaczy ty masz z nim zerwać, a nie on z tobą...-syknął mężczyzna
[t.i]-Dlaczego?! Ja go kocham!-jej głos nadal drżał
[Black]-Naiwna dziewczynka... On Ciebie nigdy nie kochał... Miałaś być sensacją...-nie wierzyłem w to co Black mówił
[t.i]-Nie wierzę panu... Chcę to usłyszeć!-usłyszałem jak łka cicho
[Black]-A proszę...-włączył nagranie gdzie słyszałem mój i Niall'a głos... Jak by nasza rozmowa, której nigdy nie przeprowadzaliśmy! Do moich uszu dobiegł mój sztucznie imitowany głos i jego ostatnie zdanie "Niall, ja tej s***ki nigdy nie kochałem!" to na pewno nie ja! Nie ja...
Usłyszałem płacz i krzyk "Nie!!! To nie prawda!!!"
[Black]-Jak widzisz moja droga... Zerwij z nim i nie będziesz musiała cierpieć... Jeśli tego nie zrobisz, bo z jakichś powodów nie wierzysz mi w to co usłyszałaś to ktoś z twojej rodziny pożałuje, albo ty sama...-sygnał rozłączenia się, a ja bezradnie upadłem na ziemię
-Harold co się stało?-zapytał Tommo wchodząc do pomieszczenia, w którym ja wylewałem łzy
-Oni... Oni kazali jej ze mną zerwać! Skłamali, że ja jej nie kocham!-wpadłem w ramiona przyjaciela
-Spokojnie... Naprawimy to...-powiedział uśmiechając się dziwnie
Wiedziałem co ten uśmiech oznaczał... On miał jakiś plan, miejmy nadzieję, że dobry...
Wziął do ręki telefon pana Black i wybrał numer [t.i]. Coś poklikał na komputerze podłączonym do telefonu i włączył głośnomówiący aż wreszcie mała odebrała
-Halo?-zapytała zaniepokojona-Zerwałam z miłością mojego życia więc się odczepcie!-krzyknęła nim cokolwiek zdążyłem powiedzieć
-[t.i] kochanie... To ja, Harry-powiedziałem delikatnie
Usłyszałem jak płacze...
-[t.i] ja Cię kocham... Oni to ukartowali, nigdy nie powiedziałem, że Cię nie kocham!-mówiłem na darmo bo się rozłączyła
-Kurczę muszę potrenować zablokowywanie klawiszy...-powiedział zrezygnowany Lou
Nabrałem energii do działania, wstałem, zacząłem zbierać przyjaciół i pociągnąłem ich do auta po czym ruszyłem z piskiem opon. Jechałem do naszego domu, miałem nadzieję, że się jeszcze pakuje i nadal tam jest. Po 5 minutach podjechaliśmy pod wille
-Chłopcy chrońcie wszystkie wyjścia, chcę z nią porozmawiać, ale ona może uciec więc pilnujcie! Lou ty się z nią najbardziej przyjaźnisz, idziesz ze mną do niej!-powiedziałem ciągnąc przyjaciela do środka domu. Zajrzałem do kuchni, salonu i łazienki... Została mi nasza sypialnia... Drzwi były otwarte, bezszelestnie weszliśmy do środka i ujrzeliśmy ją... Skuloną na łóżku i płaczącą. Podszedłem do niej pokazując Lou aby został przy drzwiach
-[t.i] nie płacz...-delikatnie złapałem jej dłoń, którą prędko zabrała-Oni ukartowali tą rozmowę... To nie byłem ja...-zacząłem płakać razem z nią
-Jak to nie ty?-podniosła na mnie swoje czerwone od płaczu
-Nie ja... Ja Cię kocham [t.i]-przytuliła mnie-Czyli... Wierzysz mi?-zapytałem delikatnie
-Wierzę i... I też Cię kocham Harry...-lekko musnęła moje usta
Wszystko zakończyło się szczęśliwie... Ja i [t.i] wzięliśmy ślub w jej 18-ste urodziny, a Modest! nie mogli nam przeszkodzić. Trzy lata później urodziła się nasza córeczka Darcy i żyliśmy długo i szczęśliwie... KONIEC! <3
czwartek, 22 maja 2014
niedziela, 18 maja 2014
Historia I
Rozdział 3
*Perspektywa Liam'a
Oglądałem Toy Story jak co wieczór kiedy nagle zadzwonił mój telefon
-Halo?-podniosłem słuchawkę do ucha jednocześnie naciskając zieloną słuchawkę
-Hej Li, możesz przyjechać po mnie na ulice Break Street 7*9?-zapytał mój przyjaciel w kręconych włosach
Chwilę myślałem, ale postanowiłem
-Oczywiście, daj mi 15 minut-powiedziałem i rozłączyłem się po czym ruszyłem do wypożyczonego przeze mnie na jakiś czas białego auta
*Perspektywa Hazzy
Staliśmy i czekaliśmy na mojego przyjaciela kiedy naszła mnie ochota zadania tego właśnie pytanie
-Holly, a gdzie wasi rodzice?-zapytałem
-Nie wiem-dziewczynka wzruszyła ramionami
-Jak to nie wiesz?-dopytywałem się
-No wyjechali kilka lat temu i nie wrócili-westchnęła
Nie zdążyłem się odezwać, bo podjechało auto mojego przyjaciela. Wsiedliśmy i jak wcześniej wziąłem dziewczynkę na kolana. Holly przykuła uwagę mojego przyjaciela
-Harry, starsze o wiele lat dziewczyny rozumiem, ale młodsze i to o tyle?-zażartował
Uśmiechnąłem się lekko
-Nie, to siostra mojej... Koleżanki-powiedziałem niepewnie
-Nie słuchaj go! On jest chłopakiem mojej siostry!-zakryłem dziewczynce usta, a mój przyjaciel wybuchnął śmiechem
-Jeśli Harry zacina się,a potem mówi niepewny to znaczy, że na bank kłamie-odparł i ruszył na zielonym świetle
Spojrzałem na swoje znoszone buty, a później na Holly, która uśmiechała się do mojego prowadzącego przyjaciela
-No właściwie to nie jest JESZCZE moja dziewczyna...-podkreśliłem 'jeszcze' i spojrzałem w okno
-No, ale jutro zaprasza Meg na randkę!-powiedziała uradowana dziewczynka
-Ciekawie się robi...-powiedział rozbawiony Liam
Do domu dojechaliśmy po chwili. Wysiedliśmy z auta razem z Holly, a Liam wjechał do garażu. Gdy tylko weszliśmy do salonu zauważyłem, że Liam nie wyłączył telewizora i że znów oglądał Toy Story... Ma już 20 lat, a nadal ogląda tą bajkę! Holly podbiegła do kanapy i usiadła na niej patrząc przy tym wyczekująco na ekran telewizora
-Włączyć ci od nowa tą bajkę?-zapytałem
-Tak! Uwielbiam Toy Story!-powiedziała uradowana i przykryła się kocem leżącym obok niej
-Spoko...-kliknąłem na pilocie 'Play again'-Idę się wykąpać, w razie czego szukaj Liam'a-uśmiechnąłem się i ruszyłem w stronę pomieszczenia wyłożonego kafelkami
Brudne od dzisiejszego dnia ubrania wepchnąłem do specjalnego pojemnika na tego typu rzeczy, a bokserki od Calvin'a Klein'a do drugiego na bieliznę. Wszedłem pod prysznic taki jak mnie natura stworzyła i postanowiłem umyć wpierw loki, które znów się pojawiały na mojej głowie. Szampon o zapachu jabłek, jeśli uda mi się zabrać Meg na spotkanie to ten zapach się przyda... Ciało umyłem płynem pod prysznic Playboy'a i mogłem wyjść by osuszyć się pomarańczowym ręcznikiem. Moją piżamą stały się czyste bokserki, stare spodnie dresowe i biała koszulka. Włosy mokre to u mnie normalka więc nie widziałem potrzeby suszenia ich. Krzyknąłem do śpiącej pewnie na kanapie Holly 'Dobranoc' i położyłem się spać.
*Następny dzień
Wstałem o 6.30 i zacząłem się szykować. Na wieczór biała koszula z czarnymi, małymi kropkami, czarny garniak, a na nogi nowe(tak mi się wydaje, że nowe), czarne buty. Na teraz, czyli zimny, Londyński poranek oraz dzień:
biała koszulka, na to czarna bluza z kapturem, spodnie podarte na jednej nogawce(tak jakby mój znak rozpoznawczy oprócz loków), brązowe buty nad kostkę, a na włosy, a właściwie głowę niebieska czapka, a na nos okulary przeciwsłoneczne. Mam nadzieję, że to co wybrałem spodoba się Meg... Zszedłem na dół i zobaczyłem prze słodki widok. A mianowicie Holly śpiącą na kolanach Liam'a kiedy telewizor nadal grał kolejny już raz pierwszą część Toy Story. I po co się zgodziłem na kupno odtwarzacza DVD, który może powtarzać jeden film w kółko?! Szturchnąłem przyjaciela na co ten w ogóle nie zareagował! Mówi się trudno, poszedłem do kuchni i zrobiłem sobie płatki tak na szybko aby prędko pojechać do Megan. Nie wierzę... Znam ją nawet nie cały dzień, a już zawróciła mi w głowie! Muszę przyznać, że nawet lekko posiniaczona wygląda kusząco... Ja nic nie mówiłem! Zapomnijcie o tym co powiedziałem przed chwilą i razem ze mną skupcie się na dalszej części zdarzeń! Zjadłem w szybkim tempie to co przyszykowałem sobie wcześniej, wepchnąłem naczynia do zmywarki, na kartce nabazgroliłem gdzie będę się znajdował, poszedłem do garażu po jeden z moich licznych, starych samochodów i ruszyłem do szpitala uprzednio upewniając się, że wziąłem ubranie przeznaczone dla Meg. Jechałem szybciej niż było dozwolone i dziwię się, że policja mnie nie zatrzymała. Zaparkowałem na szpitalnym parkingu znajdującym się pod budynkiem, wysiadłem z auta zamykając drzwi oraz włączając alarm przy okazji i ruszyłem do sali dziewczyny. Dziwne, że o godzinie 8.30 wpuścili mnie w ogóle do szpitala... Wszedłem do sali nr. 10 i zobaczyłem aniołka jeszcze śpiącego w łóżku. Usiadłem na krześle obok jej łóżka i lekko chwyciłem jej dłoń. Wiedząc, że śpi zacząłem szeptać
-Wiesz... Twoja siostra spała dzisiaj u nas, oglądała Toy Story z Liam'em, którego dzisiaj poznasz, kiedy wszyscy chłopcy w tym ja spali, rano wstałem o 6.30 i zacząłem się szykować, chyba dla Ciebie Meg... Wieczorem zabieram Cię na randkę... Znaczy spotkanie zapoznawcze, bo wiesz chcę Cię lepiej poznać, lubię Cię, zawróciłaś mi w głowie co nie jest taką łatwą sprawą uwierz mi. Dobrze wiedzieć, że śpisz i nie słyszysz tego co mówię bo spalił bym buraka mówiąc Ci to gdybyś nie spała...-mówiłem zawile, kiedy usłyszałem
-No cóż mam nadzieję, że twoje słowa się spełnią bo pomyślę, że kłamałeś-usłyszałem ten anielski głos, który mówił do mnie z lekkim rozbawieniem
Ujmijmy to tak... Mówiłem do Meg myśląc, że śpi lecz ona tak naprawdę nie spała i słyszała wszystko co mówiłem... Tak jest powód do spalenia buraka! Jak mówiłem moje policzki po raz pierwszy do bardzo dawna pokryły się buraczkową czerwienią, a oczy nieśmiało spoglądały na szatynkę. Tak ja Harry Styles zarumieniłem się z powodu dziewczyny, ale nie byle jakiej dziewczyny tylko Megan!
-Harry Styles, spój mi w oczy, a nie czaisz się jak głupi-zaśmiała się łapiąc lekko mój podbródek i przyciągając go w swoją stronę
Patrzyłem w jej piękne oczy tak jak chciała i nie zauważyłem jak przybliżaliśmy się do siebie by po chwili złączyć swoje usta w namiętnym, pełnym uczuć pocałunku...
_____________________________________________________________________
Hej! Rozdział pokazał się w niedzielę ponieważ wczoraj poszłam z przyjaciółmi na noc muzeum w Łodzi(pochodzę otóż z tego właśnie miasta) i nie miałam czasu nic napisać, a co dopiero dodać. Dzisiaj rano wstałam i bolało mnie gardło więc jutro muszę jechać do lekarza, a teraz leżę w moim ciepłym łóżku. Życzcie mi zdrowia ;3
*Perspektywa Liam'a
Oglądałem Toy Story jak co wieczór kiedy nagle zadzwonił mój telefon
-Halo?-podniosłem słuchawkę do ucha jednocześnie naciskając zieloną słuchawkę
-Hej Li, możesz przyjechać po mnie na ulice Break Street 7*9?-zapytał mój przyjaciel w kręconych włosach
Chwilę myślałem, ale postanowiłem
-Oczywiście, daj mi 15 minut-powiedziałem i rozłączyłem się po czym ruszyłem do wypożyczonego przeze mnie na jakiś czas białego auta
*Perspektywa Hazzy
Staliśmy i czekaliśmy na mojego przyjaciela kiedy naszła mnie ochota zadania tego właśnie pytanie
-Holly, a gdzie wasi rodzice?-zapytałem
-Nie wiem-dziewczynka wzruszyła ramionami
-Jak to nie wiesz?-dopytywałem się
-No wyjechali kilka lat temu i nie wrócili-westchnęła
Nie zdążyłem się odezwać, bo podjechało auto mojego przyjaciela. Wsiedliśmy i jak wcześniej wziąłem dziewczynkę na kolana. Holly przykuła uwagę mojego przyjaciela
-Harry, starsze o wiele lat dziewczyny rozumiem, ale młodsze i to o tyle?-zażartował
Uśmiechnąłem się lekko
-Nie, to siostra mojej... Koleżanki-powiedziałem niepewnie
-Nie słuchaj go! On jest chłopakiem mojej siostry!-zakryłem dziewczynce usta, a mój przyjaciel wybuchnął śmiechem
-Jeśli Harry zacina się,a potem mówi niepewny to znaczy, że na bank kłamie-odparł i ruszył na zielonym świetle
Spojrzałem na swoje znoszone buty, a później na Holly, która uśmiechała się do mojego prowadzącego przyjaciela
-No właściwie to nie jest JESZCZE moja dziewczyna...-podkreśliłem 'jeszcze' i spojrzałem w okno
-No, ale jutro zaprasza Meg na randkę!-powiedziała uradowana dziewczynka
-Ciekawie się robi...-powiedział rozbawiony Liam
Do domu dojechaliśmy po chwili. Wysiedliśmy z auta razem z Holly, a Liam wjechał do garażu. Gdy tylko weszliśmy do salonu zauważyłem, że Liam nie wyłączył telewizora i że znów oglądał Toy Story... Ma już 20 lat, a nadal ogląda tą bajkę! Holly podbiegła do kanapy i usiadła na niej patrząc przy tym wyczekująco na ekran telewizora
-Włączyć ci od nowa tą bajkę?-zapytałem
-Tak! Uwielbiam Toy Story!-powiedziała uradowana i przykryła się kocem leżącym obok niej
-Spoko...-kliknąłem na pilocie 'Play again'-Idę się wykąpać, w razie czego szukaj Liam'a-uśmiechnąłem się i ruszyłem w stronę pomieszczenia wyłożonego kafelkami
Brudne od dzisiejszego dnia ubrania wepchnąłem do specjalnego pojemnika na tego typu rzeczy, a bokserki od Calvin'a Klein'a do drugiego na bieliznę. Wszedłem pod prysznic taki jak mnie natura stworzyła i postanowiłem umyć wpierw loki, które znów się pojawiały na mojej głowie. Szampon o zapachu jabłek, jeśli uda mi się zabrać Meg na spotkanie to ten zapach się przyda... Ciało umyłem płynem pod prysznic Playboy'a i mogłem wyjść by osuszyć się pomarańczowym ręcznikiem. Moją piżamą stały się czyste bokserki, stare spodnie dresowe i biała koszulka. Włosy mokre to u mnie normalka więc nie widziałem potrzeby suszenia ich. Krzyknąłem do śpiącej pewnie na kanapie Holly 'Dobranoc' i położyłem się spać.
*Następny dzień
Wstałem o 6.30 i zacząłem się szykować. Na wieczór biała koszula z czarnymi, małymi kropkami, czarny garniak, a na nogi nowe(tak mi się wydaje, że nowe), czarne buty. Na teraz, czyli zimny, Londyński poranek oraz dzień:
biała koszulka, na to czarna bluza z kapturem, spodnie podarte na jednej nogawce(tak jakby mój znak rozpoznawczy oprócz loków), brązowe buty nad kostkę, a na włosy, a właściwie głowę niebieska czapka, a na nos okulary przeciwsłoneczne. Mam nadzieję, że to co wybrałem spodoba się Meg... Zszedłem na dół i zobaczyłem prze słodki widok. A mianowicie Holly śpiącą na kolanach Liam'a kiedy telewizor nadal grał kolejny już raz pierwszą część Toy Story. I po co się zgodziłem na kupno odtwarzacza DVD, który może powtarzać jeden film w kółko?! Szturchnąłem przyjaciela na co ten w ogóle nie zareagował! Mówi się trudno, poszedłem do kuchni i zrobiłem sobie płatki tak na szybko aby prędko pojechać do Megan. Nie wierzę... Znam ją nawet nie cały dzień, a już zawróciła mi w głowie! Muszę przyznać, że nawet lekko posiniaczona wygląda kusząco... Ja nic nie mówiłem! Zapomnijcie o tym co powiedziałem przed chwilą i razem ze mną skupcie się na dalszej części zdarzeń! Zjadłem w szybkim tempie to co przyszykowałem sobie wcześniej, wepchnąłem naczynia do zmywarki, na kartce nabazgroliłem gdzie będę się znajdował, poszedłem do garażu po jeden z moich licznych, starych samochodów i ruszyłem do szpitala uprzednio upewniając się, że wziąłem ubranie przeznaczone dla Meg. Jechałem szybciej niż było dozwolone i dziwię się, że policja mnie nie zatrzymała. Zaparkowałem na szpitalnym parkingu znajdującym się pod budynkiem, wysiadłem z auta zamykając drzwi oraz włączając alarm przy okazji i ruszyłem do sali dziewczyny. Dziwne, że o godzinie 8.30 wpuścili mnie w ogóle do szpitala... Wszedłem do sali nr. 10 i zobaczyłem aniołka jeszcze śpiącego w łóżku. Usiadłem na krześle obok jej łóżka i lekko chwyciłem jej dłoń. Wiedząc, że śpi zacząłem szeptać
-Wiesz... Twoja siostra spała dzisiaj u nas, oglądała Toy Story z Liam'em, którego dzisiaj poznasz, kiedy wszyscy chłopcy w tym ja spali, rano wstałem o 6.30 i zacząłem się szykować, chyba dla Ciebie Meg... Wieczorem zabieram Cię na randkę... Znaczy spotkanie zapoznawcze, bo wiesz chcę Cię lepiej poznać, lubię Cię, zawróciłaś mi w głowie co nie jest taką łatwą sprawą uwierz mi. Dobrze wiedzieć, że śpisz i nie słyszysz tego co mówię bo spalił bym buraka mówiąc Ci to gdybyś nie spała...-mówiłem zawile, kiedy usłyszałem
-No cóż mam nadzieję, że twoje słowa się spełnią bo pomyślę, że kłamałeś-usłyszałem ten anielski głos, który mówił do mnie z lekkim rozbawieniem
Ujmijmy to tak... Mówiłem do Meg myśląc, że śpi lecz ona tak naprawdę nie spała i słyszała wszystko co mówiłem... Tak jest powód do spalenia buraka! Jak mówiłem moje policzki po raz pierwszy do bardzo dawna pokryły się buraczkową czerwienią, a oczy nieśmiało spoglądały na szatynkę. Tak ja Harry Styles zarumieniłem się z powodu dziewczyny, ale nie byle jakiej dziewczyny tylko Megan!
-Harry Styles, spój mi w oczy, a nie czaisz się jak głupi-zaśmiała się łapiąc lekko mój podbródek i przyciągając go w swoją stronę
Patrzyłem w jej piękne oczy tak jak chciała i nie zauważyłem jak przybliżaliśmy się do siebie by po chwili złączyć swoje usta w namiętnym, pełnym uczuć pocałunku...
_____________________________________________________________________
Hej! Rozdział pokazał się w niedzielę ponieważ wczoraj poszłam z przyjaciółmi na noc muzeum w Łodzi(pochodzę otóż z tego właśnie miasta) i nie miałam czasu nic napisać, a co dopiero dodać. Dzisiaj rano wstałam i bolało mnie gardło więc jutro muszę jechać do lekarza, a teraz leżę w moim ciepłym łóżku. Życzcie mi zdrowia ;3
sobota, 10 maja 2014
Historia I
Rozdział2
*Perspektywa Megan
Patrzyliśmy sobie w oczy aż nagle olśniło mnie
-Kiedy ja mam wyjść?-zapytałam odwracając wzrok
-Jutro-odparł lekko rozczarowany
-Ale nie mogę jutro wracać do domu w tych ciuchach co dzisiaj... Są całe brudne i mają trochę krwi...-oświadczyłam
Chłopak myślał kilka chwil po czym powiedział
-Ja mogę pojechać ci po świeże i nowe... Jeśli tylko chcesz-uśmiechnął się nieśmiało
Patrzyłam na niego dziwnie, ale zdecydowałam się
-Tak chcę Harry-podniosłam się lekko-Ale zaraz co z Efi'm?-zapytałam
-Efi? Kto to jest?-odpowiedział mi pytaniem na pytanie
-To mój motor-powiedziałam szybko
-Nie martw się... Zadzwoniłem do kumpli żeby zabrali i mój i twój motor-posłał mi uspokajający uśmiech
-Okey-położyłam się
-Teraz odpocznij, a ja i twoja siostra pojedziemy do domu, nie masz nic przeciwko abym się zatrzymał u was w domu?-zapytał jeszcze na odchodnym
-Em... Chyba nie-zamknęłam oczy i zasnęłam
*Perspektywa Harry'ego
Postanowiłem, że zajmę się i Megan i Holly. Obie nie mają męskiej ręki w domu... Znaczy takiej, która będzie je kochać i będzie o nie dbać jak o księżniczki... Zadzwoniłem do Niall'a by przyjechał po mnie i Holly. Dziewczynka stała niedaleko mnie i patrzyła swoimi oczkami w moją stronę. Podejrzewam, że trochę się mnie bała...
-Gdzie mnie zabierasz?-zapytała lekko się trzęsąc
-Do domu twojego i Meg-uśmiechnąłem się zdejmując moją kurtkę i szczelnie nią owijając dziewczynkę
-Czemu?-pytała dalej
-Bo nie ma się kto tobą zająć i muszę znaleźć jakieś ubrania dla twojej siostry na jutro, a potem na wieczór... Tak zabiorę ją gdzieś abyśmy poznali się lepiej-stwierdziłem, a dziewczynka uśmiechnęła się promiennie
-Ale nie złamiesz serca Megan? Ona bardzo przeżywała jak zerwał z nią ten jej Drew-powiedziała pół radośnie pół smutno
-Ja nie mam zamiaru jej zranić, obiecuję ci to Holly-przykucnąłem przy niej
-To dobrze-przytuliła mnie na tyle ile moja kurtka, którą była opatulona jej pozwoliła
Po chwili przyjechał Niall. Wsiedliśmy do auta, a zaraz po tym samochód ruszył
-Hej maleńka, jak ci na imię?-zapytał mój przyjaciel
-Holly, a pan?-dziewczynka podskoczyła na moich kolanach, na których w obecnej chwili się znajdowała
-Wyglądam aż tak staro? Ale okey, Niall jestem kochanie-posłał jej uśmiech i dalej skupiał się na drodze
-Nie wyglądasz staro... Wiecie gdzie mieszkam?-dziewczynka spojrzała przez okno
-No właśnie nie...-oświadczyliśmy w tym samym czasie
-Break Street 7*9-powiedziała
Szybko wpisałem w GPS'ie adres, a Niall ruszył w tamtą stronę
Włączyłem radio, a Holly radośnie do niego śpiewała. Pod dom sióstr dotarliśmy po 15. Pożegnałem się z przyjacielem i zaniosłem Holly do domu
-Gdzie pokój twojej siostry?-zapytałem
-Drugi po lewej...-odparła po czym poszła jak mi się wydaje do kuchni
Wszedłem do pokoju Megan i zacząłem szukać szafy, a tak swoją drogą ładnie się urządziła... Tak w jej stylu... Kiedy znalazłem już szafę zacząłem szukać w niej ubrań. Skoro mamy wracać ze szpitala to nie muszę szukać jakichś prze modnych ciuchów. Znalazłem szare spodnie od dresów, koszulkę na ramiączka, na to sweter, na głowę full cap, a na nogi converse[klik]. Mogło być... Następnie postanowiłem szukać czegoś na nasze spotkanie/randkę. Czy ja napisałem randkę? Nie... Chodzi o spotkanie zapoznawcze! Taaaak... Właśnie o to mi chodziło... Szukałem dość długo bo musiał być to strój idealny... Znalazłem czerwono-czarną sukienkę, a z resztą dodatków strzelałem w ciemno, ale myślę, że wyszło całkiem nieźle[klik]. Postanowiłem wziąć to wszystko do domu mojego i reszty chłopaków teraz, zaraz. Holly wyszła ubrana już w piżamę z łazienki
-Choć Holly dziś będziesz spać w moim domu-powiedziałem, a dziewczynka tylko przytaknęła
Zadzwoniłem tym razem po Liam'a, który znając życie o tej porze oglądał sobie filmy gdy reszta ekipy spała.
______________________________________________________________________
Tak wiem... Strasznie jest późno, ale rozdział się pojawił! Krótki bo krótki, ale jest!<3
*Perspektywa Megan
Patrzyliśmy sobie w oczy aż nagle olśniło mnie
-Kiedy ja mam wyjść?-zapytałam odwracając wzrok
-Jutro-odparł lekko rozczarowany
-Ale nie mogę jutro wracać do domu w tych ciuchach co dzisiaj... Są całe brudne i mają trochę krwi...-oświadczyłam
Chłopak myślał kilka chwil po czym powiedział
-Ja mogę pojechać ci po świeże i nowe... Jeśli tylko chcesz-uśmiechnął się nieśmiało
Patrzyłam na niego dziwnie, ale zdecydowałam się
-Tak chcę Harry-podniosłam się lekko-Ale zaraz co z Efi'm?-zapytałam
-Efi? Kto to jest?-odpowiedział mi pytaniem na pytanie
-To mój motor-powiedziałam szybko
-Nie martw się... Zadzwoniłem do kumpli żeby zabrali i mój i twój motor-posłał mi uspokajający uśmiech
-Okey-położyłam się
-Teraz odpocznij, a ja i twoja siostra pojedziemy do domu, nie masz nic przeciwko abym się zatrzymał u was w domu?-zapytał jeszcze na odchodnym
-Em... Chyba nie-zamknęłam oczy i zasnęłam
*Perspektywa Harry'ego
Postanowiłem, że zajmę się i Megan i Holly. Obie nie mają męskiej ręki w domu... Znaczy takiej, która będzie je kochać i będzie o nie dbać jak o księżniczki... Zadzwoniłem do Niall'a by przyjechał po mnie i Holly. Dziewczynka stała niedaleko mnie i patrzyła swoimi oczkami w moją stronę. Podejrzewam, że trochę się mnie bała...
-Gdzie mnie zabierasz?-zapytała lekko się trzęsąc
-Do domu twojego i Meg-uśmiechnąłem się zdejmując moją kurtkę i szczelnie nią owijając dziewczynkę
-Czemu?-pytała dalej
-Bo nie ma się kto tobą zająć i muszę znaleźć jakieś ubrania dla twojej siostry na jutro, a potem na wieczór... Tak zabiorę ją gdzieś abyśmy poznali się lepiej-stwierdziłem, a dziewczynka uśmiechnęła się promiennie
-Ale nie złamiesz serca Megan? Ona bardzo przeżywała jak zerwał z nią ten jej Drew-powiedziała pół radośnie pół smutno
-Ja nie mam zamiaru jej zranić, obiecuję ci to Holly-przykucnąłem przy niej
-To dobrze-przytuliła mnie na tyle ile moja kurtka, którą była opatulona jej pozwoliła
Po chwili przyjechał Niall. Wsiedliśmy do auta, a zaraz po tym samochód ruszył
-Hej maleńka, jak ci na imię?-zapytał mój przyjaciel
-Holly, a pan?-dziewczynka podskoczyła na moich kolanach, na których w obecnej chwili się znajdowała
-Wyglądam aż tak staro? Ale okey, Niall jestem kochanie-posłał jej uśmiech i dalej skupiał się na drodze
-Nie wyglądasz staro... Wiecie gdzie mieszkam?-dziewczynka spojrzała przez okno
-No właśnie nie...-oświadczyliśmy w tym samym czasie
-Break Street 7*9-powiedziała
Szybko wpisałem w GPS'ie adres, a Niall ruszył w tamtą stronę
Włączyłem radio, a Holly radośnie do niego śpiewała. Pod dom sióstr dotarliśmy po 15. Pożegnałem się z przyjacielem i zaniosłem Holly do domu
-Gdzie pokój twojej siostry?-zapytałem
-Drugi po lewej...-odparła po czym poszła jak mi się wydaje do kuchni
Wszedłem do pokoju Megan i zacząłem szukać szafy, a tak swoją drogą ładnie się urządziła... Tak w jej stylu... Kiedy znalazłem już szafę zacząłem szukać w niej ubrań. Skoro mamy wracać ze szpitala to nie muszę szukać jakichś prze modnych ciuchów. Znalazłem szare spodnie od dresów, koszulkę na ramiączka, na to sweter, na głowę full cap, a na nogi converse[klik]. Mogło być... Następnie postanowiłem szukać czegoś na nasze spotkanie/randkę. Czy ja napisałem randkę? Nie... Chodzi o spotkanie zapoznawcze! Taaaak... Właśnie o to mi chodziło... Szukałem dość długo bo musiał być to strój idealny... Znalazłem czerwono-czarną sukienkę, a z resztą dodatków strzelałem w ciemno, ale myślę, że wyszło całkiem nieźle[klik]. Postanowiłem wziąć to wszystko do domu mojego i reszty chłopaków teraz, zaraz. Holly wyszła ubrana już w piżamę z łazienki
-Choć Holly dziś będziesz spać w moim domu-powiedziałem, a dziewczynka tylko przytaknęła
Zadzwoniłem tym razem po Liam'a, który znając życie o tej porze oglądał sobie filmy gdy reszta ekipy spała.
______________________________________________________________________
Tak wiem... Strasznie jest późno, ale rozdział się pojawił! Krótki bo krótki, ale jest!<3
sobota, 3 maja 2014
Historia I
Rozdział 1
*Perspektywa Megan
Dzień jak co dzień... Wstałam z łóżka o godzinie 12... Słodkie lenistwo weekend'u trwało w najlepsze. Który dzisiaj jest? Sobota, trzeci Maja. No spoko... Poszłam do kuchni i przygotowałam dwie porcje płatków. Jedna dla mnie, a druga dla mojej siostry-Holly. Rodzice są w Hiszpanii na wakacjach, które trwają już ponad dwa lata. Zostawili nas, tak to dobre określenie tego, że nie wracają tyle czasu. Oni nigdy nas nie kochali... Zawsze zostawiali nas w domu lub wysyłali do babci, bylebyśmy im nie przeszkadzały. Pracuję, bo nie mam innego wyjścia, ale dorabiam też ścigając się w nielegalnych wyścigach motorów/motocykli. Choć obiecywałam mojej siostrze, że z tym skończę, nie mogę. Za moją pracę dostaję grosze więc nie da się z nich utrzymać dwóch osób, a za wygraną w takim wyścigu można zgarnąć niezłą sumkę pieniędzy. Wracając do rzeczy. Kiedy skończyłam przygotowywać posiłek ruszyłam w kierunku pokoju mojej siostry. Delikatnie otworzyłam drzwi, po czym podeszłam do jej łóżka i usiadłam na skraju, delikatnie głaszcząc jej policzek
-Holly... Wstawaj króliczku...-dziewczynka zaśmiała się na moje słowa
-Nie nazywaj mnie króliczek! Tylko, tylko... Siostrzyczko!-podskoczyła
-Bardzo oryginalne kochanie-zaśmiałyśmy się obie-Ubieraj się, zaraz jemy śniadania, a potem idziemy...-dziewczynka nie dała mi dokończyć
-Na lody albo nie, na pizze! Albo do Zoo!-skakała uradowana
-Em... No dobrze... Miałam zamiar zaproponować abyś poszła ze mną na wyścigi, ale jeśli wolisz patrzeć jak jakieś zwierzęta jedzą trawę to proszę-wstałam
-Czekaj! Chcę iść na wyścigi, ale... Ostatni raz Meg!-podbiegła do mnie i mocno mnie przytuliła
-Nie mogę ci tego obiecać, przecież wiesz...-ukucnęłam stojąc z nią teraz twarzą w twarz
-Wiem-jej mina posmutniała-To co mam założyć?-zapytała po chwili weselej
-To co chcesz-uśmiechnęłam się i poszłam do swojego pokoju aby również się ubrać
Szperałam po szufladach, szafkach i innych aż znalazłam zestawi idealny na wyścigi w taką pogodę. Czarna bielizna, a na to... Czerwona koszula
w kratę i ciemno/jasne jeansy. Na stopach miałam glany, a na plecach skórzaną kurtkę. Na rękę założyłam bransoletkę z czaszkami i popsikałam się moimi ulubionymi perfumami. Włosy spięłam w koka, a na twarzy zrobiłam mocny makijaż składający się z... Tuszu do rzęs, czarnego cienia do powiek, podkładu na twarzy oraz czerwonej szminki na ustach. Poszłam odpicowana do kuchni gdzie siedziała Holly ubrana w sukienkę w kwiatki i balerinki z kokardkami. Usiadłam naprzeciw niej i zaczęłam jeść
-Meg?-zapytała dziewczynka
-Tak?-odpowiedziałam jej pytaniem na pytanie
-A co jeśli tym razem nie wygrasz tego wyścigu?-spojrzała na mnie
-Eh... Nie wiem, ale będę starała się wygrać, a ty masz mi kibicować przy linii startu/mety. Rozumiemy się?-uniosłam ku górze łyżkę
-Tak jest Megan!-zaśmiałyśmy się obie
Kiedy skończyłyśmy Holly pomogła mi wsadzić naczynia do zmywarki, po czym poszłyśmy do garażu po moje cudeńko. Uwielbiam nim jeździć... Do mojej torby spakowałam picie oraz dwa tosty, telefon, portfel i kartę członkowską do klubu motocyklistów(bez niej nie wpuszczą mnie na wyścigi). Usiadłyśmy na Efi'm(tak go nazywam), po czym ruszyłam z piskiem opon. Szybko dojechałyśmy, ale przed nami była niezła kolejka. No tak dzień wolny to dzień dobry do ścigania się. Nadeszła nasza kolej
-Ale tej małej nie wpuszczę-powiedział goryl przy wejściu
-Jest ze mną i wejdzie-syknęłam przepychając się
-Słuchaj dziunia...-zaczął ochroniarz i pociągnął mnie za koszulę, odrywając mnie od ziemi-Ona nie wejdzie bo nie ma wejściówki, a ty nie podskakuj bo oberwiesz-syknął kąśliwie i drugą ręką dał mi z plaskacza
Bolało jak cholera nie powiem, ale musiałam grać silną
-Taki chojrak? Oh no proszę cię... Ona wchodziła ze mną tyle razy i nikt się nie odezwał... A wiesz czemu? Bo jestem tą szczęściarą, która wygrywa te pieprzone wyścigi za każdym razem więc łaskawie odstaw mnie na ziemię i wpuść mnie oraz Holly do środka!-zaczęłam się wyrywać
Mina goryla zrzedła, postawił mnie na ziemi i przepuścił nas na drugą stronę, prosto do raju dla motocyklistów. Postawiłam Efi'ego na nóżce i ruszyłam w stronę zapisów zostawiając Holly przy motorze. W mojej kategorii czyli wyścigu o kasę i wejściówkę za darmo był tylko jeden chłopak i ja. Nazwisko chłopaka brzmiało Styles czy jakoś tak. Nie zwracam większej uwagi na to jak nazywają się moi przeciwnicy lecz to nazwisko przykuło moją szczególną uwagę. Szybko skończyłam się wpisywać i ruszyłam do siostry i Efi'ego by się przyszykować. Dziewczynka nie chcąc mi przeszkadzać poszła na trybuny i wyjęła małą chorągiewkę z napisem 'Dasz radę Meg!<3' uśmiechnęłam się i zaczęłam się szykować. Oczyściłam Efi, sprawdziłam powietrze w oponach i byłam gotowa. Nagle usłyszałam
-Megan Harris i Harry Styles proszeni na linię startu!-
wzięłam Efi i ruszyłam w stronę dwóch patyków, u których góry było napisane 'Start i Meta'. Stanęłam na linii, siadając na motorze, a obok mnie znalazł się On. Mój przeciwnik... Spojrzałam w jego stronę. Zakładał właśnie kask ukrywając idealne loczki i zabójczy uśmiech. Zrobiłam to samo co on po czym stałam już tylko jedną nogą na ziemi
-Do startu!-ryk silnika
-Gotowi!-uśmiech nie schodzi z twarzy
-Start!-szybko wystartowałam zostawiając w tyle mojego przeciwnika
Jechałam jak wolny ptak, mimo mojej szybkości z łatwością skręcałam i już wtedy wiedziałam, że mogę wygrać, ale... Ale nie muszę... Przecież ten chłopak też może być dobry... Widać było w oddali linię mety. Przyśpieszyłam jeszcze bardziej... Nagle... Efi mnie zawiódł, przewrócił się, a ja razem z nim... Dalszej części już nie pamiętam bo zemdlałam.
*Perspektywa Harry'ego
Jechałem tuż za moją przeciwniczką. Tak to dziwne, że to dziewczyna i że mnie wyprzedziła, ale dojdźmy do konkretów! Byliśmy blisko mety, ale coś poszło nie tak... Dziewczyna straciła panowanie nad motorem, który po krótkim czasie przewrócił się, a ona razem z nim mdlejąc. Zamiast jechać dalej zatrzymałem się. Postawiłem motor po czym podbiegłem do niej. Zdjąłem kask i starałem się ją ocucić... Na marne... Jeden z komentatorów zadzwonił po pogotowie, a cała reszta motocyklistów i innych zaczęła się zwijać. Zapomniałem powiedzieć, że były to nielegalne wyścigi i mogli ich wszystkich dać do więzienia. Mnie zresztą też mogli choć jest jedna rzecz. Jestem sławny i stać mnie na zapłacenie kaucji, a większości tych ludzi nie stać i dlatego się tutaj ścigają. By zdobyć pieniądze, a z tego co wiem właśnie ta dziewczyna wygrywa za każdym razem więc może mieć wielu wrogów, którzy tylko czekali aż podwinie jej się noga. Wróćmy do tej dziewczyny i zdarzeń związanych z nią. Karetka przyjechała dość szybko, a ja ze strachem w oczach postanowiłem zabrać się razem z poszkodowaną. Nagle zauważyłem, że przy linii mety stoi dziewczynka mająca łzy w oczach. Podszedłem do niej
-Czemu stoisz tutaj sama?-zapytałem wyciągając rękę w jej stronę
-Moja_moja siostra... Ona jest w tamtej karetce...-zaczęła płakać
Wziąłem ją na ręce i zaniosłem do karetki. Usiadłem na siedzeniu obok reanimowanej dziewczyny, a jej siostrzyczka płakała mi w koszulę
-Cicho... Nie płacz...-starałem się ją uspokoić
Dziewczynka zaczęła szlochać, a po chwili zasnęła ze strachu i nadmiaru emocji
Dość szybko karetka dojechała do szpitala, ale nie nadążyłem za tym wszystkim i musiałem później szukać jej sali. Mijały godziny, a lekarze nadal nie dawali znaku co z tajemniczą dziewczyną. Nagle
-Proszę pana, pani Megan jest cała, a jutro możemy wypisać ją ze szpitala-uśmiechnął się lekarz-Niech pan teraz dba o pana żonę-powiedział po czym odszedł
Chwilę milczałem zanim dotarło do mnie to co przed chwilą powiedział lekarz
Zaraz to nie moja żona!!! Tylko nieznajoma... Tak mogę to ująć... Postanowiłem wejść do sali dziewczyny o imieniu Megan... Ładne imię... Nagle obudziła się jej siostra
-Co z Meg? Gdzie jest? Mogę do niej wejść?-zadawała pytanie po pytaniu
-Z Megan wszystko Okey, jutro wychodzi, jest w sali i możesz wejść do niej ze mną-odpowiedziałem na wszystkie jej pytania
-Okey-uśmiechnęła się i pociągnęła mnie do drzwi od sali nastolatki.
Otworzyliśmy je po cichu. Spała. Miała kilka zadrapań, ale nic więcej... Na całe szczęście! Dziewczynka podbiegła do poszkodowanej, a ta momentalnie otworzyła oczy i podniosła się
-Megan! Nic ci nie jest?-przytuliła szatynkę
-Holly jest Okey, a ty to kto?-zapytała
-Jestem Harry, to ze mną się ścigałaś-oznajmiłem podchodząc bliżej
-Hej, jestem Megan, ale pewnie to już wiesz-uśmiechnęła się
-Tak wiem... To...-nie wiedziałem co powiedzieć
Patrzyłem w jej oczy i tyle wystarczyło bym zapomniał języka w buzi. Ona zresztą chyba miała tak samo...
*Perspektywa Megan
Dzień jak co dzień... Wstałam z łóżka o godzinie 12... Słodkie lenistwo weekend'u trwało w najlepsze. Który dzisiaj jest? Sobota, trzeci Maja. No spoko... Poszłam do kuchni i przygotowałam dwie porcje płatków. Jedna dla mnie, a druga dla mojej siostry-Holly. Rodzice są w Hiszpanii na wakacjach, które trwają już ponad dwa lata. Zostawili nas, tak to dobre określenie tego, że nie wracają tyle czasu. Oni nigdy nas nie kochali... Zawsze zostawiali nas w domu lub wysyłali do babci, bylebyśmy im nie przeszkadzały. Pracuję, bo nie mam innego wyjścia, ale dorabiam też ścigając się w nielegalnych wyścigach motorów/motocykli. Choć obiecywałam mojej siostrze, że z tym skończę, nie mogę. Za moją pracę dostaję grosze więc nie da się z nich utrzymać dwóch osób, a za wygraną w takim wyścigu można zgarnąć niezłą sumkę pieniędzy. Wracając do rzeczy. Kiedy skończyłam przygotowywać posiłek ruszyłam w kierunku pokoju mojej siostry. Delikatnie otworzyłam drzwi, po czym podeszłam do jej łóżka i usiadłam na skraju, delikatnie głaszcząc jej policzek
-Holly... Wstawaj króliczku...-dziewczynka zaśmiała się na moje słowa
-Nie nazywaj mnie króliczek! Tylko, tylko... Siostrzyczko!-podskoczyła
-Bardzo oryginalne kochanie-zaśmiałyśmy się obie-Ubieraj się, zaraz jemy śniadania, a potem idziemy...-dziewczynka nie dała mi dokończyć
-Na lody albo nie, na pizze! Albo do Zoo!-skakała uradowana
-Em... No dobrze... Miałam zamiar zaproponować abyś poszła ze mną na wyścigi, ale jeśli wolisz patrzeć jak jakieś zwierzęta jedzą trawę to proszę-wstałam
-Czekaj! Chcę iść na wyścigi, ale... Ostatni raz Meg!-podbiegła do mnie i mocno mnie przytuliła
-Nie mogę ci tego obiecać, przecież wiesz...-ukucnęłam stojąc z nią teraz twarzą w twarz
-Wiem-jej mina posmutniała-To co mam założyć?-zapytała po chwili weselej
-To co chcesz-uśmiechnęłam się i poszłam do swojego pokoju aby również się ubrać
Szperałam po szufladach, szafkach i innych aż znalazłam zestawi idealny na wyścigi w taką pogodę. Czarna bielizna, a na to... Czerwona koszula
w kratę i ciemno/jasne jeansy. Na stopach miałam glany, a na plecach skórzaną kurtkę. Na rękę założyłam bransoletkę z czaszkami i popsikałam się moimi ulubionymi perfumami. Włosy spięłam w koka, a na twarzy zrobiłam mocny makijaż składający się z... Tuszu do rzęs, czarnego cienia do powiek, podkładu na twarzy oraz czerwonej szminki na ustach. Poszłam odpicowana do kuchni gdzie siedziała Holly ubrana w sukienkę w kwiatki i balerinki z kokardkami. Usiadłam naprzeciw niej i zaczęłam jeść
-Meg?-zapytała dziewczynka
-Tak?-odpowiedziałam jej pytaniem na pytanie
-A co jeśli tym razem nie wygrasz tego wyścigu?-spojrzała na mnie
-Eh... Nie wiem, ale będę starała się wygrać, a ty masz mi kibicować przy linii startu/mety. Rozumiemy się?-uniosłam ku górze łyżkę
-Tak jest Megan!-zaśmiałyśmy się obie
Kiedy skończyłyśmy Holly pomogła mi wsadzić naczynia do zmywarki, po czym poszłyśmy do garażu po moje cudeńko. Uwielbiam nim jeździć... Do mojej torby spakowałam picie oraz dwa tosty, telefon, portfel i kartę członkowską do klubu motocyklistów(bez niej nie wpuszczą mnie na wyścigi). Usiadłyśmy na Efi'm(tak go nazywam), po czym ruszyłam z piskiem opon. Szybko dojechałyśmy, ale przed nami była niezła kolejka. No tak dzień wolny to dzień dobry do ścigania się. Nadeszła nasza kolej
-Ale tej małej nie wpuszczę-powiedział goryl przy wejściu
-Jest ze mną i wejdzie-syknęłam przepychając się
-Słuchaj dziunia...-zaczął ochroniarz i pociągnął mnie za koszulę, odrywając mnie od ziemi-Ona nie wejdzie bo nie ma wejściówki, a ty nie podskakuj bo oberwiesz-syknął kąśliwie i drugą ręką dał mi z plaskacza
Bolało jak cholera nie powiem, ale musiałam grać silną
-Taki chojrak? Oh no proszę cię... Ona wchodziła ze mną tyle razy i nikt się nie odezwał... A wiesz czemu? Bo jestem tą szczęściarą, która wygrywa te pieprzone wyścigi za każdym razem więc łaskawie odstaw mnie na ziemię i wpuść mnie oraz Holly do środka!-zaczęłam się wyrywać
Mina goryla zrzedła, postawił mnie na ziemi i przepuścił nas na drugą stronę, prosto do raju dla motocyklistów. Postawiłam Efi'ego na nóżce i ruszyłam w stronę zapisów zostawiając Holly przy motorze. W mojej kategorii czyli wyścigu o kasę i wejściówkę za darmo był tylko jeden chłopak i ja. Nazwisko chłopaka brzmiało Styles czy jakoś tak. Nie zwracam większej uwagi na to jak nazywają się moi przeciwnicy lecz to nazwisko przykuło moją szczególną uwagę. Szybko skończyłam się wpisywać i ruszyłam do siostry i Efi'ego by się przyszykować. Dziewczynka nie chcąc mi przeszkadzać poszła na trybuny i wyjęła małą chorągiewkę z napisem 'Dasz radę Meg!<3' uśmiechnęłam się i zaczęłam się szykować. Oczyściłam Efi, sprawdziłam powietrze w oponach i byłam gotowa. Nagle usłyszałam
-Megan Harris i Harry Styles proszeni na linię startu!-
wzięłam Efi i ruszyłam w stronę dwóch patyków, u których góry było napisane 'Start i Meta'. Stanęłam na linii, siadając na motorze, a obok mnie znalazł się On. Mój przeciwnik... Spojrzałam w jego stronę. Zakładał właśnie kask ukrywając idealne loczki i zabójczy uśmiech. Zrobiłam to samo co on po czym stałam już tylko jedną nogą na ziemi
-Do startu!-ryk silnika
-Gotowi!-uśmiech nie schodzi z twarzy
-Start!-szybko wystartowałam zostawiając w tyle mojego przeciwnika
Jechałam jak wolny ptak, mimo mojej szybkości z łatwością skręcałam i już wtedy wiedziałam, że mogę wygrać, ale... Ale nie muszę... Przecież ten chłopak też może być dobry... Widać było w oddali linię mety. Przyśpieszyłam jeszcze bardziej... Nagle... Efi mnie zawiódł, przewrócił się, a ja razem z nim... Dalszej części już nie pamiętam bo zemdlałam.
*Perspektywa Harry'ego
Jechałem tuż za moją przeciwniczką. Tak to dziwne, że to dziewczyna i że mnie wyprzedziła, ale dojdźmy do konkretów! Byliśmy blisko mety, ale coś poszło nie tak... Dziewczyna straciła panowanie nad motorem, który po krótkim czasie przewrócił się, a ona razem z nim mdlejąc. Zamiast jechać dalej zatrzymałem się. Postawiłem motor po czym podbiegłem do niej. Zdjąłem kask i starałem się ją ocucić... Na marne... Jeden z komentatorów zadzwonił po pogotowie, a cała reszta motocyklistów i innych zaczęła się zwijać. Zapomniałem powiedzieć, że były to nielegalne wyścigi i mogli ich wszystkich dać do więzienia. Mnie zresztą też mogli choć jest jedna rzecz. Jestem sławny i stać mnie na zapłacenie kaucji, a większości tych ludzi nie stać i dlatego się tutaj ścigają. By zdobyć pieniądze, a z tego co wiem właśnie ta dziewczyna wygrywa za każdym razem więc może mieć wielu wrogów, którzy tylko czekali aż podwinie jej się noga. Wróćmy do tej dziewczyny i zdarzeń związanych z nią. Karetka przyjechała dość szybko, a ja ze strachem w oczach postanowiłem zabrać się razem z poszkodowaną. Nagle zauważyłem, że przy linii mety stoi dziewczynka mająca łzy w oczach. Podszedłem do niej
-Czemu stoisz tutaj sama?-zapytałem wyciągając rękę w jej stronę
-Moja_moja siostra... Ona jest w tamtej karetce...-zaczęła płakać
Wziąłem ją na ręce i zaniosłem do karetki. Usiadłem na siedzeniu obok reanimowanej dziewczyny, a jej siostrzyczka płakała mi w koszulę
-Cicho... Nie płacz...-starałem się ją uspokoić
Dziewczynka zaczęła szlochać, a po chwili zasnęła ze strachu i nadmiaru emocji
Dość szybko karetka dojechała do szpitala, ale nie nadążyłem za tym wszystkim i musiałem później szukać jej sali. Mijały godziny, a lekarze nadal nie dawali znaku co z tajemniczą dziewczyną. Nagle
-Proszę pana, pani Megan jest cała, a jutro możemy wypisać ją ze szpitala-uśmiechnął się lekarz-Niech pan teraz dba o pana żonę-powiedział po czym odszedł
Chwilę milczałem zanim dotarło do mnie to co przed chwilą powiedział lekarz
Zaraz to nie moja żona!!! Tylko nieznajoma... Tak mogę to ująć... Postanowiłem wejść do sali dziewczyny o imieniu Megan... Ładne imię... Nagle obudziła się jej siostra
-Co z Meg? Gdzie jest? Mogę do niej wejść?-zadawała pytanie po pytaniu
-Z Megan wszystko Okey, jutro wychodzi, jest w sali i możesz wejść do niej ze mną-odpowiedziałem na wszystkie jej pytania
-Okey-uśmiechnęła się i pociągnęła mnie do drzwi od sali nastolatki.
Otworzyliśmy je po cichu. Spała. Miała kilka zadrapań, ale nic więcej... Na całe szczęście! Dziewczynka podbiegła do poszkodowanej, a ta momentalnie otworzyła oczy i podniosła się
-Megan! Nic ci nie jest?-przytuliła szatynkę
-Holly jest Okey, a ty to kto?-zapytała
-Jestem Harry, to ze mną się ścigałaś-oznajmiłem podchodząc bliżej
-Hej, jestem Megan, ale pewnie to już wiesz-uśmiechnęła się
-Tak wiem... To...-nie wiedziałem co powiedzieć
Patrzyłem w jej oczy i tyle wystarczyło bym zapomniał języka w buzi. Ona zresztą chyba miała tak samo...
Subskrybuj:
Posty (Atom)



